Proces Grupowy Gestalt – czyli diagnoza estetyczna, w grupie edukacyjnej dla przyszłych psychoterapeutów.

,, Jesteś taki, jakim cię widzą inni ,, – autor mi nie znany.
Jak, ta maksyma odnosi się do przyszłych psychoterapeutów, pracujących indywidualnie czy też grupowo?
annie-spratt-ifwDtr-5exg-unsplash

Photo by Annie Spratt on Unsplash

Zanim zdecydujesz się na Gestalt zawodowo, mam nadzieję, że przybliżę kwestię podstawowych zjawisk istniejących w procesie edukacyjnym grupy gestaltowskiej.
Gestaltystę w pracy, od innych podejść różni to, iż staje się częścią świata klienta, a tym samym uznaje swoje pola, jako czynnik wpływającego na relację i doświadczenie: Tu i teraz. 
Oczywiście, fakt ten staje się możliwością i ograniczeniem, świadoma obecność w momencie, współtworzonego z chwili na chwilę kontaktu otwiera możliwość zarządzania doświadczeniem. Psychoterapeuta Gestalt staje się ,,narzędziem,, wspierającym oraz  budującym kontakt w procesie psychoterapii klienta.
Poznanie właśnie tego aspektu Ja, jego funkcjonowania w świecie grupy, a także tego jak jestem doświadczany, przeżywany, widziany, interpretowany, pozwala poznać aspekty ,,Ja,, znane innym. Proces grupy w swoim bogactwie interakcji,  zaspakaja właśnie ten aspekt. Edukacja Gestalt nie jest możliwa, bez dotykania swojego wnętrza oraz dotykania siebie w relacjach. 
Spotykam siebie w spotkaniu z Tobą, tak jak Ty jest to niepowtarzalne, tak i ja jestem w tym spotkaniu niepowtarzalny. Proces nauki przez doświadczenie, odbywa się pomiędzy biegunami osobistego i zawodowego rozwoju. Przebiega w następujących aspektach i  obszarach, a to co zdarzy się pomiędzy jest mostem łączącym

Zatem, czym jest proces edukacji Gestalt oraz droga stawania się psychoterapeutą Gestalt?

Oto istotne informacje dotyczące specyfiki podejścia Gestalt: 
  • uczenie poprzez pokazywanie siebie w grupie, pozostawanie otwartym na kontakt zawierający różnorodność reakcji emocjonalnych, na to jakim jestem
  • uczenie się poprzez ryzykowanie obecnością i rezygnowanie z pozycji obserwatora. Obserwator, nie ma dostępu do świata przeżywanego w kontakcie, opierającego się na intymności, obecności, zaangażowaniu. Obserwator, nie mam dostępu, do tego co się zdarza, pomiędzy Ja – Ty
  • to co robię lub nie robię, jako członek grupy działa i ma wpływ na grupę oraz jej proces, każdy wpływa na doświadczenie
  • informacje zwrotne od grupy, o tym jak mnie przeżywają, jest informacją o wpływaniu na innych. Prawdziwy i autentyczny kontakt, jest doświadczeniem aktualnej rzeczywistości – poznawanie jej, to wiedza o mnie i innych
  • kontakt jest budowany, utrzymywany, wspierany i badany, poprzez doświadczenie subiektywne uczestników doświadczenia – wyposaża w informacje, o zasobach i ograniczeniach. Jest to, nieustanny proces poznawania i budowania oraz kształtowania  Siebie.
  • w takich warunkach, uczestnik nieustanie ma możliwość poznania, tego czym dysponuje w kontakcie oraz co, jest dla niego niedostępne
  • uzyskanie informacji, o tym jak jestem przeżywana/y, pomagają poszukać odpowiedzi, jak ja wpływam na przeżywanie mnie przez innych – jak mogę „dysponować” sobą, aby wspomóc klienta w aktualnej relacji Tu i Teraz
  • żywy autentyczny kontakt, spotkanie Ja – Ty  zawiera ryzyko – „niewiadomą” Tym samym staje się procesem uwewnętrzniania tego co znane i nieznane, trudne i przyjemne, radosne i smutne itd. W konsekwencji wzbogaca Ja Terapeutyczne.
  • świadomość zjawisk przeżywanych indywidualnie i grupowo, jest źródłem wiedzy o sobie i świecie
  • proces wymaga zaangażowanie i kierunkowania, przez członków. Inaczej zaczyna płynąć własnym nurtem, bez uwzględniania celu
  • rozumienie zdarzeń osobistych, interpersonalnych i grupowych, wymaga gotowości emocjonalnej i jednocześnie buduje realny kontakt, z różnymi aspektami „Ja”
  • przyjęcie trudnych reakcji emocjonalnych w relacji, wymaga pozostania w kontakcie i  bycia obecnym
  • kontakt interpersonalny zawiera ryzyko zranienia, bez względu na intencje. Ryzyko dotyczy braku świadomości, o tym jak i co, może być raniące dla Ciebie.
  • spotkanie Ja – Ty, zawiera kontakt z nieznanym światem, a także odnalezienie bezpiecznego poruszania się na granicy Ja- Ty. Wymaga kontaktu, uważności i wzajemnego poznawania siebie
  • w zwierciadle grupy poszukasz odpowiedzi: co robię robię, że widzisz mnie zupełnie inaczej, niż bym chciał/a byś mnie widział lub wydaje mi się, że powinieneś mnie widzieć
  • autentyczność doświadczenia niesie ze sobą niepokój, ekscytację, wątpliwości oraz prawdziwość, tego jak jestem z Sobą, z Tobą
  • poprzez wzajemną otwartość, autentyczność reakcji, rzeczywistość staje się taka jaka jest,  a nie taką jaką pragnie się ją widzieć
  • zmiany mogą odbywać się na różnych poziomach funkcjonowania, zatem dotykają wielu aspektów życia osobistego i zawodowego
  • obecność z Tobą, tworzy możliwość spotkania się z sobą, poprzez kontakt z Tobą
  • jeśli masz gotowość, to możesz spotkać się w tym, co jest mówienie, o tym jak Ciebie przeżywam. Może to być trudne i przyjemne – każda z tych informacji jest tym, jak mnie widzą inni
  • jak mnie widzą inni, to konfrontowanie własnych wyobrażeń z rzeczywistym przeżywaniem Mnie  przez  świat i wymaga zrezygnowania z pragnień i wyobrażeń
  • obecność i wyrażanie swoich uczuć w Tu i Teraz, jest budowaniem kontaktu indywidualnego i grupowego.  Kontakt zaś, jest istotą Gestaltu
  • doświadczanie w żywym kontakcie siebie i grupy to poznawanie wzajemnych oddziaływań w grupie
  • unikanie procesu, to unikanie aspektu Ja w tej grupie
  • zaciekawianie się sobą, jest rezygnacją z pozycji Ja – To, to z kolei umożliwia bliskość, która jest duchem grupy
  • jak jestem, wpływa na pole grupy i jakość kontaktu w grupie
  • uznanie emocjonalności, to pozostanie obecnym w kontakcie z Sobą i Tobą, jest głównym tematem procesu grupowego. W warunkach edukacji.

Aleksandra Replin
Psychoterapeutka i Trener EAGT i ECP
Superwizorka EAGT
Specjalistka Terapii Uzależnień
tel +48 503 77 90 77

Praktyka kliniczna – perspektywa psychoterapii Gestalt odnośnie problemów zaburzeń lękowych.

W podejściu Gestalt warunki sprzyjające dla człowieka, to świadomość aktualnego doświadczenia osobistego  kontekstu w którym żyje.  Składają się one na granice, w których dziecko poszukuje i buduje własne Ja. Jakość tych granic wynika z doświadczenia wyłaniającego się na granicy kontaktu Ja – Świat stanowi to bazę do rozwoju młodego człowieka. Wzorce powstające w kontakcie granicznym stają się wewnętrznym światem i filarem funkcji tworzących self – działań, reakcji, funkcjonowania w środowisku. Harmonijny rozwój następuje w wyniku sekwencji kontaktu w relacji dziecko – rodzic, spełniającego potrzeby rozwojowe dziecka, co w dorosłości skutkuje satysfakcjonującym życiem, polegającym na budowaniu wewnętrznego świata emocjonalnego, w sposób optymalny i bez większych konfliktów wewnętrznych.  Natomiast permanentne zakłócenia na granicy kontaktu w relacji stanowią podstawowe źródło mechanizmów unikania kontaktu.

Świat emocjonalny dziecka ulega wyparciu, stłumieniu, zamaskowaniu, odszczepieniu. Wzrastanie w polu bez potwierdzania i uznania istnienia człowieka takim jakim jest uniemożliwia doświadczanie siebie w pełni,  a tym samym upośledza funkcję kontaktu z sobą i ze światem. W konsekwencji długoletniego doświadczania obronnego, unikania kontaktu w wyniku utrwalenia, organizm traci częściowe ugruntowanie w sobie – te same części ograniczają  kontakt z sobą,  a co za tym idzie kontakt ze światem. 

Życie organizmu to ciągły rozwój,  proces przechodzenia w kolejnych fazach do bardziej złożonego funkcjonowania psychofizycznego. Wymaga to poprawnych oraz sprzyjających warunków do wzrastania. W Gestalcie jest nim pole psychologiczne rozumiane jako  środowisko rozwoju dziecka.

Wszelkiego rodzaju zakłócenia procesu dojrzewania,  skutkują poszukiwaniem przez dziecko sposobów, na realizację procesu z uwzględnieniem możliwości i ograniczeń w polu. Wszelkie blokady swobodnego rozwoju, skutkują poszukiwaniem kompromisowego  sposobu dostosowania się do istniejącej rzeczywistości.  Nadrzędnym celem rozwoju w psychologii,  jest zaspokajanie potrzeb i rozwiązywanie konfliktów rozwojowych. Jeśli warunki wzrastania nie są optymalne, dziecko zawęża wszelkie funkcje swojego istnienia. Poszukuje w otaczającej go rzeczywistości rozwiązań możliwych do zrealizowania dla zaspokojenia swoich potrzeb, pragnień – rozpoczyna proces adaptacji do warunków istniejących. Ważne figury rozwojowe dla dziecka zaczynają ustępować miejsca figurom możliwym do zrealizowania. W efekcie  figury rozwojowe zostają zepchnięte do tła i stają się figurami niedomkniętymi. 

W szczególnie trudnych warunkach zawężanie może sprowadzić się do głównej funkcji życiowej – walki o przetrwanie – drastycznie ograniczając pełen rozwój organizmu. W zaburzeniach lękowych środowisko wzrastania było dysfunkcyjne, jednak nie w wymiarze skrajnych ograniczeń.

Ograniczenia w polu stanowią zakłócenia w kontakcie, co w konsekwencji zakłóca proces rozwoju. Zdarzające się pojedyncze frustracje w trakcie wzrastania, w bezpiecznym i stabilnym polu są bazą do rozwiązywania trudności i w efekcie dziecko nabywa  kompetencje psychologiczne. 

Sytuacja organizmu komplikuje się,  gdy w rozwoju występują permanentne doświadczania zaburzenia kontaktu granicznego. Cykl samoregulacji zostaje poddawany zakłóceniom i prowadzi do powstania silnych pod względem emocjonalnym przeciwstawnych dążeń. W wyniku takiego przebiegu tworzą się konflikty pomiędzy pragnieniami i  potrzebami jednostki, a  ograniczeniami wynikającymi z pola rodzinnego. W relacji z rodzicem,  dziecko ma inne potrzeby osobiste,  niż rodzic wobec dziecka. Wzajemne wykluczanie się dążeń, buduje w świecie dziecka lęk przed istnieniem w pełni. Silne potrzeby akceptacji i uznania wywiera presję i w konsekwencji dziecko dostosowuje się do stawianych wymagań. Wymagania dotyczą oczekiwań – nie czuj, nie przeżywaj, powinieneś rozumieć.

Siła pola wyrażona poprzez presję by być innym, niż się jest skutkuje sformułowaniem nieświadomie  i bardzo wcześnie pytania: to jakim/jaką mam być? 

Dramatyzm tego momentu jest dwojaki – pytanie jest podświadome i wczesnodziecięce oraz odpowiedź ze względu na wiek dziecka jest oczywista.

Odpowiedź można zawrzeć w sformułowaniu:  muszę być takim,  jakim chcą mnie rodzice. 

Zależność w relacji małego dziecka determinuje decyzje, na wyłącznie takie, które zostaną zaakceptowane. Wybory dziecka muszą uwzględniać utrzymanie relacji.

Z praktyki klinicznej wnioskuję, iż kulminacyjny moment  w którym powstaje (wrasta w strukturę self) lęk – to poszukiwanie istnienia, doświadczania siebie  „poza  sobą”. Podświadomie zmuszone, warunkami zewnętrznymi dziecko rozwiązuje wewnętrzny konflikt i rezygnuje z istnienia  „siebie w sobie”,  na rzecz istnienia w  relacji. Zaczyna odbierać rzeczywistość zewnętrzną identyfikując w sobie odczuwanie świata, poprzez pryzmat rodzica, uznając go za własny.  Złudzenie takiej rzeczywistości upośledza autentyczne istnienie, zastępując odbiór świata zewnętrznymi przekazami i informacjami.

Trwanie, w tym mechanizmie przez lata skutecznie oddziela dziecko, od bycia ugruntowanym w sobie, a brak kontaktu z organizmem wywołuje permanentny lęk. Można sobie wyobrazić, iż  klient  nie wie co się u niego dzieje, bo nie istnieje świadomie w sobie. Ostatnim bastionem czucia staje się lęk, jako reakcja na doświadczany nieznany wewnętrzny świat psychofizyczny. W procesie tracenia kontaktu, doznania świata wewnętrznego nie zostają przyjęte przez rodziców/opiekunów i w efekcie uznane zostają za nieprawidłowe i jako takie wywołują strach.  Poszukiwanie rzekomo prawidłowych odczuć, czyli cykl.

Lekceważenia, wypierania osobistych doznań i reakcji emocjonalnych, prowadzi do odcięcia kontaktu z żywotnością. W sytuacji, gdy organizm nie rozumie, nie zna swoich reakcji, każde doznanie destabilizuje i wywołuje panikę, lęk.

Metaforycznie można to sobie wyobrazić, jakby kazać komuś kierować samochodem w którym nie siedzi, a tego w którym siedzi nie zna i nie umie prowadzić.

Odrębność psychofizyczna dziecka nie została wykształcona. W rozumieniu Gestalt nastąpiła częściowa utrata kontaktu, ze świadomością emocji osadzonych w ciele.

Krytyczny moment, w rozwoju wydarza się, gdy dziecko dostrzega, że jego istnienie w autentycznym jestestwie nie zostanie przyjęte przez świat/rodziców. Postanawia więc porzucić swój wewnętrzny świat i przystosować się do nałożonych ram. Sytuacja sama w sobie jest lękotwórcza, bo zmusza do zależności oraz odczytywania doznań doświadczanych przez dziecko w taki sposób, w jaki odczytaliby to rodzice. Powstaje mechanizm unikania kontaktu, a objawem staje się lęk.

Wzajemnie wykluczające się dążenia wzmacniają i nasilają natężenie wewnętrznych konfliktów, które stają się codziennym doświadczaniem istnienia, w niesprzyjającym tu i teraz.

Ewoluowanie, jest możliwe przy optymalizacji środowiska,  w którym wyłanianie, tworzenie figury,  aż do jej rozpadu przebiega harmonijnie i w kontakcie ( świadomie ). Jeśli w cyklu pojawiają się naruszenia, zablokowania, ograniczenia organizm poszukuje twórczego dostosowania, tworząc mechanizmy umożliwiające pozostanie w kontakcie.

W pracy z klientami o zaburzeniach lękowych zauważyłam występowanie   wspólnych czynników stanowiących zaburzania kontaktu, z sobą i światem. Stanowią one odpowiedź dziecka na warunki, czyli są funkcją  pola, w jakim przyszło dziecku się rozwijać. Stanowią próbę  rozwiązania konfliktu, w związku z niedomkniętymi figurami.

Czynniki ujawniane przez klientów z zaburzeniami lękowymi to:

  • silna wewnętrzna polaryzacja aspektów Ja tolerowanych, a aspektów Ja wypartych – zdezintegrowanych – wypieranych – brak świadomości tego procesu,
  • relacja z rodzicami jest doświadczeniem pozornie pozytywnym – funkcjonujących społecznie prawidłowo, realizujących obowiązki rodzicielskie –  doświadczenie relacji  pozytywne i pozbawione patologicznego zachowania ( uznawanego za powszechnie patologicznie ).
  • zachowania rodziców trudne do zanegowania,  krytykowania – raczej społecznie odbierane jako tzw. „ dobra rodzina”,
  • w relacjach z rodzicami  brak emocjonalnej wymiany, bliskości, zainteresowania, ciepła,
  • w kontakcie brak  skoncentrowania rodzica  na dziecku,
  • brak reakcji emocjonalnych wobec wnoszonych przez dziecko spraw, sytuacji trudnych,  a czasem wręcz niewiarygodna obojętność,
  • brak reakcji emocjonalnych nawet na traumatyczne doświadczenia dziecka,
  • brak bliskości między rodzicami – w opisie jest to dobrze funkcjonujące i zorganizowane życie przypominające zakład pracy, a nie dom,
  • zachowania są poprawne lecz brak im bliskości, intymności,
  • brak ciepła wyrażanego poprzez kontakt fizyczny,
  • koncentracja rodziców na zaspakajaniu własnych potrzeb, z oczekiwaniami wobec dziecka, aby realizowało potrzeby i cele rodziców (to bardziej uwypukla się w życiu dorosłym – rodzic oczekuje koncentrowania się na jego potrzebach),
  • rodzice nie widzą dziecka emocjonalnie i psychicznie – nie rozmawia z dziećmi o ich sprawach i problemach, nie inicjują tematów, nie pytają o sprawy dziecka,
  • reakcje na emocje dziecka pozbawiane są odzwierciedlania oraz uznania, przyjęcia cechują się lekceważeniem umniejszaniem, dewaluowaniem, zaprzeczaniem czy odwracaniem uwagi,
  • każdy klient posiadał przynajmniej jedno traumatyczne doświadczenie, w którym spotkał się z obojętną reakcją rodzica, a przynajmniej taką ujawnianą w kontakcie z dzieckiem (np. zagrożenie napadnięciem i gwałtem, tonięcie w górskiej rzece, rodzic w wyniku choroby traci przytomność i leży we krwi),
  • unikanie emocji, unikanie przeżywania emocjonalnego uznane jako prawidłowe i zdrowe, wszelkie reakcje emocjonalne oceniane są jako „nienormalne”,
  • oczekiwania rozumienia sytuacji, a w rezultacie wytłumaczenia zamiast  przeżywania ich.

W wyniku takiego procesu wewnętrzny obraz emocjonalny dziecka, w kontakcie z obrazem emocjonalnym  świata/rodziców jest zniekształcony. Dziecko w kontakcie granicznym ze światem  napotyka na pustkę, sprzeczność lub zaprzeczenie doświadczanym emocjom. Brak wymiany i odpowiedzi z pola rodziców pozostawia niedojrzały organizm w samotności i rozpaczliwej pustce. Poszukując rozpaczliwie kontaktu napotyka wyłącznie na siebie, jednak nie znajduje w sobie odpowiedzi. Rzeczywistość staje się trudna, a z czasem tragiczna – uczucia pojawiające się przerażają. Brak informacji by nadać swoim doznaniom i przeżyciom emocjonalnym  znaczenie doprowadza do uznania, iż są one  zagrażająca dla otoczenia i siebie samego. Rozpoczyna się proces zaprzeczania swoim reakcjom, który to wspierany jest przez najbliższe środowisko.

Brak spójnego odzwierciedlenia rozpoczyna proces polaryzacji. Oddzielania się od swoich autentycznych i prawdziwych uczuć, uznanie ich za nieprawidłowe i oczekiwanie od siebie braku reakcji emocjonalnych – nieprzeżywania sytuacji. Klientom wydaje się,  że ich przeżywanie jest nadmiarowe, zwłaszcza jeśli istnieje racjonalne wyjaśnienie sytuacji.

Utrzymanie wewnętrznej polaryzacji wymaga koncentracji, na tym zadaniu. Energia zostaje wykorzystana właśnie na ten cel, ograniczając zasoby witalności w innych aktywnościach życiowych. Dezintegracja pomaga utrzymać oddzielone aspekty w takim dystansie, aby nie dopuszczać do ich doświadczania, a tym samym ograniczyć niebezpieczeństwo ujawnienia się odszczepionych aspektów Ja. Aktualne życie jest misternie powiązane z doświadczeniami z przeszłości, ujawniając w w tu i teraz  objaw w postaci lęku. Kontakt z przyszłością oznacza spotkanie się ze strachem, pustką i samotnością jakiej doświadczyli ze strony rodziców, istniejących w życiu klientów lecz nieobecnych, niezaangażowanych w ich problemy , nieodzwierciadlających, bojących się odrębności, inności oraz emocjonalności dziecka.  Dodatkową trudnością w procesie psychoterapii jest aktualna relacja z rodzicami. 

Deficyty powstałe w dzieciństwie są figurami niedomkniętymi, a tym samym organizują pole klienta w celu ich domknięcia. Brak świadomości,  iż są to potrzeby dziecka, a zaspokojenie ich w dorosłości jest niemożliwe skutkuje uwikłaniem, czy też pozostawaniem w toksycznej relacji z rodzicem. W konsekwencji mechanizm wyuczony nadal działa – dorosłe dziecko żyje światem rodzica, a nie swoim. Obu stronom jest to znane doświadczenie, jednakże nikomu nie przynosi satysfakcji. 

Nadzieja, iż potrzeby dziecięce zostaną zrealizowane w teraźniejszości blokuje możliwość uporania się z deficytami oraz poszukanie możliwych do realizacji potrzeb dorosłego. Klient jest w swoistym więzieniu relacji z rodzicem, w których nie może zaspokoić pragnień zarówno dziecięcych, jak i aktualnych. Nadzieja na spełnienie pragnień i potrzeb dziecka, jest jak łańcuch blokujący odejście po inną relację. 

Proces psychoterapii jest misternym budowaniem kontaktu pomiędzy wewnętrznymi   spolaryzowanymi aspektami ja: nieświadomością – świadomością, złudzeniem – realnością, czuciem – martwotą cielesną. 

W procesie psychoterapii klient odkrywa nieuświadomione procesy, mechanizmy i potrzeby w konsekwencji odzyskuje siebie i nabiera wolności w wyborach, decyzjach. Świadomość odbiera złudzenia osadzając w realności. Stąd już krok do świadomych decyzji. Kontakt umożliwia przeżycie odciętych uczuć uwalniając od siły deficytu. Rozpoznanie mechanizmu zatrzymuje jego automatyczne funkcjonowanie i umożliwia sprawstwo w działaniu.

 


Aleksandra Replin
Psychoterapeuta i Trener EAGT i ECP
Superwizor EAGT
Specjalista Terapii Uzależnień
tel +48 503 77 90 77

Współuzależnienie, czy sposób na unikanie odpowiedzialności?

bee-629173_1280.jpg

Psychoterapeuta Gestalt nieustannie się rozwija, a jak praktyka pokazuje w gabinecie bardzo często. Właśnie na sesji doświadczyłam uświadomienia dzięki perspektywie, jaką pokazał mi klient. W wyniku tego dialogu zaczęłam zastanawiać się czy współuzależnienie nie jest odpowiedzią na silną potrzebę zbudowania symbiozy w celu unikania odpowiedzialności.

Czy? i Jak? to możliwe żeby dorosła osoba unikała odpowiedzialności?

 

Pojawiła się w trakcie tej rozmowy koncepcja, że osoby poszukują relacji „uzupełniających” ich deficyty. Osoba ma części siebie doskonale funkcjonujące jednakże całość pozostaje w deficytach. Właśnie te deficytowe obszary, a właściwie potrzeby determinują kierunek poszukiwań mających na celu zaspokojenie deficytów osobistych w relacji. Osoba poszukuje więc kogoś komu właśnie te część będzie mogła powierzyć.
Klient opowiadał, jak cała rodzina chodziła na terapię rodziny i zastanawiała się, jak pomóc ojcu. Wszyscy zostali zaangażowani, uwikłani w problem ojca. Problem ojca zajęła się cała rodzina, a nie ojciec. Rodzina by przetrwać bierze na siebie funkcje zaniedbanie przez ojca. Jeśli oni zajmują się NIE swoimi problemami, to kto zajmuje się ich sprawami? NIKT. Moment kluczowy w procesie budowania obrony. Młody człowiek nie jest gotów na takie obciążenie odpowiedzialnością, więc zaczyna budować system obronny. Ochrania on powstałe deficyty. Początkujący proces powstawania zależności. Mogę zająć się Tobą, lecz Ty zajmij się mną. Poszukanie kogoś, kto wypełni deficyty osobiste powstałe w trakcie opieki nad rodzicem, nie biorącym odpowiedzialności za siebie, przerzucającym odpowiedzialności na dziecko.
Energia osobista niedojrzałego człowieka została uwikłana w dwa mechanizmy: stać się rodzicem swojego rodzica oraz dorastać bez rodzica, którym się opiekuję.
Komplementarny układ w relacji, to potrzeba życiowa. Staje się pułapką. Motywacja w sięganiu staje się przymusem. JA musi, a nie chce być z kimś.

 


Aleksandra Replin

Psychoterapeuta i Trener  EAGT i ECP

Superwizor EAGT

Specjalista Terapii Uzależnień

www.terapii-gestalt.eu

503 77 90 77

PRAGNIENIA CZY OSOBISTE WIĘZIENIE – REFLEKSJE Z PRAKTYKI KLINICZNEJ GESTALT

 

14274574237_5f9f8cfde8_c

Więzienie, czyli pozostawanie w pragnieniach dziecięcych, które nie są możliwe do zrealizowania i jednocześnie nie możność zrealizowania tych, które są możliwe do zrealizowania  w aktualnej rzeczywistości.

Pragnienia to czynnik determinujący nasze funkcjonowanie w świecie, źródło frustracji kiedy ich nie możemy zaspokoić  i radości, kiedy je realizujemy.

Towarzyszą mam od narodzin i pozostają z nami do śmierci.

Czasem stają się osobistym więzieniem, a czasem realizacja ich buduje naszą siłę i szczęście. Kiedy są adekwatne pochodzą z teraźniejszości, w życiu jest dużo satysfakcji i radości, kiedy jednak są nie możliwe do zrealizowania w aktualnej rzeczywistości, bo pochodzą z przeszłości zaczynają się trudności.

Właśnie ujawnienie się   pragnień w życiu dorosłym, w relacjach partnerskich, a  nie niezaspokojonych w dzieciństwie w relacji z rodzicami,  w dorosłym życiu stają się więzieniem.

Pragnieniami zaczynamy budować mury, którymi oddzielamy się od świata, a tym samym od siebie.

Do gabinetu psychoterapeuty  trafiają często osoby, których pragnienia nie zostały zrealizowane. Pozostają w ciągłym pragnieniu i poszukują w życiu zaspokojenia, tychże pragnień.

Dramatyczna sytuacja dla Klienta jest wtedy, gdy  pozostaje w pragnieniu zaspokojenia ich z czasów dzieciństwa – mianowicie jedynie w takiej relacji dziecko – rodzic może nastąpić ich zaspokojenie.

Tu i teraz nadal Klient doświadcza  deficytu w tym obszarze i poszukuje ,, obiektu ,, z którym mógłby deficyt wyrównawczy w procesach nieświadomych poradzić sobie z tym faktem.

Poszukuje odpowiedzi, dlaczego ma miejsce taka sytuacja? Odpowiedzi niestety nie są prawdziwe, gdyż najczęściej dziecko nie obciąża odpowiedzialnością rodzica za to, że nie wywiązuje się z roli. Natomiast uznaje, iż  to z nim, z jego pragnieniami jest coś nie tak, rodzice na pewno się nie mylą.

Moment wzięcia odpowiedzialności przez dziecko, za to czego rodzic nie realizuje w związku z faktem, iż jest rodzicem zaczyna proces budowania osobistego więzienia. Dziecko staje się więźniem swoich pragnień, silnie je odczuwa, nie jest możliwe realizowanie ich w relacji z rodzicami, więc szuka gdzie jest to możliwe. Jednakże oczywisty staje się fakt, że nie mogą pragnień dziecka zaspokoić partnerzy. Pozostanie w takim potrzasku wiąże się z nieświadomością w dwóch obszarach. Jeden to brak uznania zaistniałego procesu, w którym został klient pozbawiony możliwości zaspokojenia, drugi to usilne poszukiwanie kogoś, kto może tak ważną i silną potrzebę zaspokoić

Powstająca  perspektywa ogranicza możliwość spełniania w obu obszarach dziecięcym i dorosłym.  Pragnienia  pierwotne przysłaniają możliwość zrealizowania tych, które w aktualnej sytuacji mogą być zaspakajane. Zwłaszcza przez osobę, z którą Klient pozostaje w związku.

Osoba z taką przypadłością buduje związki, w których choć jest osobą dorosłą  pragnienia ma dziecięce.

Aktywacja deficytów w relacjach bliskich i intymnych wydaję się oczywista. Partner to ktoś kto  kocha, ktoś silnie skoncentrowany na dawanie, obdarowywanie.  To najbardziej bezpieczna relacja rozbudzająca nadzieję, że w niej jest możliwe spełnienie pragnień. Kiedy klient otwiera przestrzeń do pragnień wchodzą do głosu wszystkie, również te z dzieciństwa . Deficyty staja się bardziej odczuwalne gdyż relacja ciepła, intymna jest jak zaproszenie ,, jestem dla Ciebie, kocham Cię, i pragnę Cię, uszczęśliwię  Cię.

Problem dotyczy konfliktu tego, że partnerzy mogą dawać co innego niż realizację pragnień dzieciństwa, a to co mają do zaoferowania nie jest możliwe do przyjęcia, gdyż figurą stają się pragnienia dziecięce.

Problem jest w tym, że co innego można sobie dawać i czym innym uszczęśliwiać w miłosnej relacji, więc kiedy pojawiają się pragnienia i oczekiwania z dzieciństwa, to nie może partner ich zaspokoić.

Oczywiście z miłosci często partnerzy podejmuję się  zaspokojenia wszelkich pragnień, nie będąc świadomym tych nieujawnionych dziecięcych, a przyjmujących formę pragnień dorosłych. Bez względu na to, czy partnerzy są świadomi, czy nie rozgrywających się rozbieżności między tym, co jest możliwe, a tym co karkołomne, taki konflikt budzi mnóstwo trudnych emocji i napięć.

W relacji powstaje coraz więcej frustracji, nie możności zaspokojenia pragnień, poczucia bezsilności.

Pomimo miłości partnerzy nie są  wstanie dać szczęścia poprzez  realizację nierealnych  pragnień dziecięcych, to co jest możliwe do zaspokojenia przysłaniają deficyty z przeszłości – w podejściu Gestalt rozminiemy to, jako niedomknięte, usztywnione gesatalty.

Cienka granica,  między realistycznymi i pochodzącymi z tu i teraz pragnieniami, a otwartymi i nie domkniętymi figurami  z przeszłości jest prawie niedostrzegana.

Rozróżnienie czy teskinie za partnerem, bo go kocham, a tym, że bez niego jest mi trudno żyć.

Pragnienie, że chce robić coś razem, a tym, że nie jestem wstanie zrobić sama.

Dostrzeżenia możliwości realizacji pragnień w świecie i nie blokowaniem siebie w realizacji potrzeb, wyłącznie w obrębie relacji miłosnej.

Złudzenie staje się niedostrzegalne, wgląd w mechanizm i poszerzenie świadomości wewnetrznego konfliktu w moim rozumieniu jest jedym konstruktywnym rozwiązaniem, umożliwiającym wyjście z osobistego więzienia pragnień dziecięcych. W procesie zmiany, wglądu, poszerzania śwaidomości może pomóc psychoterapia.

 

Co robić w takim potrzasku ?

1) uwolnić partnera od obowiązku realizacji deficytów.

2) zbadać obszar deficytowy – uświadomić, jaka jest realna sytuacja w kwestii deficytów doświadczanych  w dzieciństwie

3) zbadać jakie deficyty wpływają na aktualne moje życie – relację, związki, zarządzanie własnym życiem

4) poszukać rozwiązań konstruktywnych i nie obciążających partnera, twórczych i możliwych do realizacji w aktualnej rzeczywistości

5) przeżycie uczuć związanych z tym, co nigdy już się nie stanie.


Aleksandra Replin

Psychoterapeuta i Trener  EAGT i ECP

Superwizor EAGT

Specjalista Terapii Uzależnień

www.terapii-gestalt.eu

503 77 90 77

Refleksje klientki

Biegam. Piszę bloga. Odbieram telefony. Oddycham poprawnie i głęboko. Wychodzę z domu sama. Wyjeżdżam. Nie boję się kontaktu z ludźmi. Jelita pracują poprawnie. Rzadko wymiotuję, ale jeszcze zdarza się. Jestem świadoma, co przeżywam i dlaczego. Mam kota i kocham go. Uczę się przyjmować czułość i nią obdarzać. Rzadziej robię sobie krzywdę. Mniej się obwiniam. Jestem bardziej krytyczna, mniej jak dziecko. Jestem dorosła, odrębna, samo stanowiąca o sobie. Uczę się chcieć. Lepiej i mniej myślę o sobie. Mimo drobnego kalectwa zdarza mi się czuć piękną. Rozumiem filmy, książki i potrafię je przeżywać. Umiem czuć, nazywać uczucia, choć niektóre z nich są jeszcze bardzo trudne. Umiem bardziej żyć i mniej się bać.

Osiem lat temu żadnej z powyższych rzeczy nie umiałam. I nie wiedziałam, że nie umiem i że można umieć. Nie wiem jak żyłam, jak przetrwałam samotnie w świecie lęku, winy, okaleczania się, bulimii, natręctw i smutku graniczącego z rozpaczą.

Osiem lat temu pierwszy raz poszłam na terapię. Miałam 37 lat.

Klientka.


Aleksandra Replin
Psychoterapeuta i Trener  EAGT i ECP
Superwizor EAGT
Specjalista Terapii Uzależnień
www.terapii-gestalt.eu
503 77 90 77

DOSKONALENIE ZAWODOWE PROFESJONALISTÓW

Praca-z-cialem-5

Praca z ciałem w procesie psychoterapii  w podejściu Gestalt
DLA KOGO:

Psycholodzy, psychoterapeuci, terapeuci, specjaliści terapii uzależnień, pedagodzy, osoby zajmujące się szeroko rozumianą pomocą psychologiczną

 

ZAGADNIENIA:

  • Podstawy teoretyczne i praktyczne metody :  analizy bioenergetycznej A. Lowena. Podstawowe techniki i narzędzia integrującą ciało, umysł i emocje -gruntowanie, oddychanie , kontakt, granice, ładowanie i rozładowanie
  • Elementy spójne w obu podejściach. Specyfika kontraktu terapeutycznego.
  • Ograniczenia i możliwości – specyfika kontaktu  w relacji psychoterapeutycznej w holistycznym podejściu.
  • Interwencje terapeutyczne integrujące pracę z ciałem w procesie psychoterapii reorganizacja w organizmie twórcze poszukiwanie zmiany :
  • Świadomość  i rezonans somatyczny – możliwość podejmowania działań reorganizacji i równowagi organizmu – poszerzenia pola świadomości
  • Holistyczne działanie  psychoterapeuty w celu przywrócenia proces samoregulacji  – procesu zdrowienie – praca na rzecz procesu integracji emocji, ciała i umysłu
  • Tworzenie i domykanie figury – podążanie za obrona emocjonalną (utrwalona postać ) -wzorcem napięcia – utrata kontaktu,  poszukiwanie drogi zdrowienia, poszerzanie świadomości.
  • Kontakt graniczny – w pracy klinicznej – doświadczenie korekcyjne – kompensujące,   rekonstrukcja organizmu – fenomenologia doświadczenie na granicy kontaktu w tu i teraz, poszukiwanie kontaktu przyjemnego,  szukać równowagi – na granicy – w granicy na – styku granic
  • Świadomość  i rezonans somatyczny – odpowiedź emocjonalna; możliwość podejmowania działań reorganizacji i równowagi organizmu – poszerzenia pola świadomości
  • Praca na własnym materiale klinicznym, analiza przypadku, interwencje do prezentowanego problemu –  superwizja

 

CZAS SZKOLENIE :

50 GODZIN – 3 warsztatów X 17 h – RAZEM 1750 ZŁ

TERMINY: 7-8.04.2018, 30.06 – 01.07.2018  trzeci koniec roku 2018

 

Na bieżąco można śledzić na stronie: http://www.gestalt-wspg.pl/


Aleksandra Replin
Psychoterapeuta i Trener  EAGT i ECP
Superwizor EAGT
Specjalista Terapii Uzależnień
www.terapii-gestalt.eu
503 77 90 77

PRACA Z KLIENTEM UZALEŻNIONYM W PSYCHOTERAPII GESTALT W GABINECIE CZ. 2

Zmiana perspektywy, decyzja o leczeniu uzależnienia w prywatnej praktyce, czyli  o wpływie klienta na zmianę perspektywy zawodowej

     W drugiej części chcę się podzielić doświadczeniem w pracy z klientem uzależnionym w warunkach gabinetowych. Po około pięciu latach pracy w zawodzie do mojego gabinety przyszedł klient, który postanowił rozwiązać różne problemy jednakże absolutnie nie uznawał faktu, iż jest uzależniony. Objaw jakim jest uzależnienie był wszechobecny w jego życiu więc  trudno mi było uwierzyć, iż nie jest to problemem w jego życiu. Z doświadczenia w pracy w ośrodku stacjonarnym dla uzależnionych tak wyglądające uzależnienie oznaczało destrukcję w życiu osobistym i zawodowym klienta. Zgodnie z zasadą, że klient wie czego potrzebuje od psychoterapeuty uznałam i zaciekawiłam się tym zjawiskiem dotąd mi nie znanym. Moje obawy dotyczące ograniczenia w leczeniu uzależnień w gabinecie całkowicie się rozproszyły,  gdy z wywiadu jasno wynikało, iż klient od wielu lat używa w taki sposób substancji psychoaktywnych, a jednocześnie prowadzi własną firmę, która doskonale funkcjonuje.

     Pierwszy dysonans – temu klientowi uzależnienie nie przeszkadza w życiu. Ponadto klient upierał się, iż ma inne problemy, a uzależnienie nie stanowi dla niego problemu. Postanowiłam zawrzeć swój pierwszy kontrakt na proces psychoterapii z klientem uzależnionym. W kontrakcie zawarłam wszystkie standardowe kwestie  oraz te które dziś nazwałabym  kwestiami dotyczącymi  lęków zawodowych, niemniej jednakże ważne. Wśród ustaleń znalazły się kwestie włączenia objawu ,,uzależnienia,, w treści jawne procesu psychoterapii oraz decyzję o zmianie sposobu leczenia gdyby uzależnienie się nasilało. Klient również zdeklarował, iż nie będzie przychodził pod wpływem środków psychoaktywnych na sesję. Odwagi dodawał mi fakt, że w ośrodku całodobowym leczenia uzależnień psychoterapię z pacjentami tam leczącymi się prowadziłam w konwencji Gestalt.

     Rozpoczęłam proces zgodnie z zasadą w Gestalcie obowiązującą, iż pracujemy z figurami, a uzależnienie w tym przypadku  stanowiło tło. Od tego momentu nastąpił przełom w moim myśleniu o leczeniu uzależnień. Dostrzegałam bardzo wyraźnie jak dalece błędnymi posługiwałam się założeniami. Pole jakie niósł klient zmieniło moje pole zawodowe – zaczęli się pojawiać kolejni klienci uzależnieni i tak po dziś dzień.

Praktyka przyniosła następujące  wnioski:
1) Uzależnienie jest objawem co oznacza, że ma swoją funkcję w życiu klienta. Mechanizm stosowany  związany jest z poszukaniem reakcji  obronnych klienta w odpowiedzi na kontakt graniczny ze światem – najczęściej przeszłym.
2) Oczekiwanie i zmuszanie Klienta do złożenia deklaracji o  abstynencji ( w warunkach gabinetowych ) jest tak samo absurdalne jak oczekiwanie deklaracji od  osoby z zaburzeniami lękowymi, że nie będzie mieć napadów lękowych.
3) Proces  pozbywania się mechanizmu, objawu uzależnienia jest tak samo długotrwały i skomplikowany jak każde inne zaburzenie.
4) Uporanie się z problemami, z którymi klient sobie radzi poprzez używanie substancji psychoaktywnych, bezpośrednio wpływa na uwalnianie się od potrzeby odurzania się.
5) Przyjęcie objawu jako mechanizmu i uznanie jego ważności, a następnie poszukanie rozwiązań tak by funkcja uzależnienia przestawała być funkcjonalna  stanowi   jedyny humanitarny procesem w leczeniu uzależnień. W innych sytuacjach zmierza to do wymuszania wstrzemięźliwości,  a w efekcie braku satysfakcji.  Wstrzemięźliwość jest jak podwójny trud. Zabiorę Ci jedyny mechanizm, który broni cię  i radź sobie bez niego, jednocześnie walcz z doświadczeniem wobec, którego nie masz innych możliwości aby się obronić. Pozostań bez obron i walcz z pragnieniem uśmierzenia bólu, którego doświadczasz, bo nie posiadasz innych możliwości by się bronić. Tym czasem sedno tkwi w tym aby klient nie doświadczał życia w taki sposób by chciał czy miał potrzebę  odurzania się środkami psychoaktywnymi. Chodzi by nie chciał tego robić, nie potrzebował tego robić,  a nie się powstrzymywał. Przeżywanie życia tu i teraz  sposób satysfakcjonujący, szczęśliwie – to nauczyć się w realizowaniu pragnień, a nie w ciągłym kontrolowaniu się, powstrzymywaniu, odmawianiu, rezygnowaniu.
6) Uzależnienie należy więc traktować, jak objaw ratujący życie psychiczne i emocjonalne kiedyś. Dziś stało się strukturą/obroną ograniczającą swobodne funkcjonowanie. Jednak jedyną obroną przez bólem cierpieniem, rozpaczą itd. do póki w procesie psychoterapii nie uda się wypracować innych równie skutecznych i konstruktywnych strategii.
7) Osoba deklarująca uzależnienie powinna sama wziąć odpowiedzialność za to co robi w tym zakresie. Obciążanie/angażowanie rodziny na rzecz pilnowania aby ochronić klienta uzależnionego jest nie tylko nieskuteczne, co wręcz blokujące branie odpowiedzialności za własne życie.

Najbardziej fascynującym zjawiskiem jakie obserwuję w leczeniu osób uzależnionych to fakt, iż temat uzależnienia prawie nie istnieje w procesie psychoterapii Gestalt, a z czasem potrzeba/funkcja przestaje istnieć w życiu klienta. Przychodzą wtedy na sesję i mówią, że: po prostu nie mają ochoty albo nawet jak używam to już nie ma tego zadowolenia. Generalnie we wszystkich przypadkach pragnienie używania substancji psychoaktywnych oddala się w tło, a figurą stają się rzeczywiste problemy wywołujące proces, mechanizm, pragnienie uzależnienia. Klient natomiast wraz z procesem nabiera kompetencji, które są odpowiedzią dla konstruktywnego funkcjonowania w życiu, a wraz z nimi funkcja ,,cudownego środka,, przestaje mieć swą moc.

Dziękuję Wam klienci uzależnieni za tę lekcję.


Aleksandra Replin
Psychoterapeuta i Trener  EAGT i ECP
Superwizor EAGT
Specjalista Terapii Uzależnień
www.terapii-gestalt.eu

PRACA Z KLIENTEM UZALEŻNIONYM W PSYCHOTERAPII GESTALT W GABINECIE – Część I. Mity i fakty o uzależnieniach z perspektywy zawodowej psychoterapeuty Gestalt.

Od 20 lat zajmuję się psychoterapią, swoje pierwsze kroki na zawodowej ścieżce stawiałam w ośrodku leczenia uzależnień  Monar, w którym pracowałam 10 lat. Po 3 latach rozpoczęłam równolegle prywatną  praktykę z przekonaniem,  że uzależnione osoby wyłącznie mogą być leczone w ośrodkach zamkniętych, wyłącznie przez osoby, które ukończyły szkolenie w zakresie uzależnień. Notabene ukończyłam je również.

Tak więc jak to się stało , że Gestalt i uzależnienie ?

Trochę o historii.  W 1996 rozpoczęłam szkolenie w zawodzie  psychoterapeuty Gestalt. W 1998 r. w celu zrealizowania wymogów szkoły podjęłam praktykę w ośrodku stacjonarnym leczenia uzależnień uznając,  że w takim miejscu jest na pewno mnóstwo osób potrzebujących psychoterapii. Zaczęłam praktykę w ośrodku – osób wymagających psychoterapii było mnóstwo.  Okazało się, że wówczas  terapią osób z diagnozą uzależnienia zajmowały się najczęściej osoby, które były uzależnione i skończyły terapię.
Może się to wydać dziś absurdalne jednak wtedy większe kalifikacje miał neofita niż ktoś uczące się zawodu psychoterapeuty, wymagana była duża doza determinacji aby otrzymać uznanie dla swoich kompetencji nie będąc neofitom.
W tamtym czasie osób po kierunkowym szkoleniu było niewiele w Polsce w ośrodku w którym praktykowałam byłam jedyna. Sytuacja się zmieniła kiedy pojawiły się kontrakty z NFZ-em, który opłacając usługę chciał, aby wykonywali ją specjaliści z odpowiednim wykształceniem. Poznałam wtedy  mity/absurdy w wielu kwestiach. Pprezentując je dziś skoncentruję się jedynie na merytorycznych resztę pominę milczeniem, sytuacje były tak nieprawdopodobne, że nie do uwierzenia.

MIT 1

     Na  leczeniu uzależnień może znać się jedynie osoba,  która wyleczyła się z nałogu. Bycie wyleczonym nałogowcem jest postrzegane jako atut i traktowane ze szczególnym szacunkiem. Do dziś niestety ten pogląd funkcjonuje, oczywiście nie wszędzie. Neofita absolutnie nie posiada kompetencji w leczeniu,  a jedynie ma doświadczenie w uzależnieniu i abstynencji, co nie ma związku z kompetencjami fachowej pomocy psychologicznej. Ponadto w żaden sposób nie przekłada się na prowadzenie procesu psychoterapii, stosowania ingerencji czy pomocy w rozwiązywaniu problemów emocjonalnych, psychicznych.

MIT 2
Leczenie uzależnionej osoby może odbywać się wyłącznie w ośrodka leczenia uzależnień. Taka perspektywa zakłada, że leczy się objaw, a jego przyczyny to spraw wtórna  stąd uzasadnienie,  że tylko te miejsca są odpowiednie. Słuszne jest twierdzenie,  że w ostatniej fazie uzależnienia w połączeniu z dużą degradacją funkcji życiowych i społecznych osoby uzależnionej jest to jedno z rozwiązań.  Jednakże możliwości wyjścia z uzależnienia jako mechanizmu są różne. Jednym z takich rozwiązań jest psychoterapia w ramach prywatnej praktyki w gabinecie.

MIT 3
Leczeniem uzależnień może zajmować się wyłącznie specjalista terapii uzależnień (choć w ustawie o profilaktyce i przeciwdziałaniu narkomanii tak jest napisane), moja perspektywa jest inna.
Jeśli osoba lecząca uzależnienie nie koncentruje się na objawie a:

  • leczeniu przyczyn które spowodowały mechanizm uzależnienia
  • zajmie się funkcjami jaki sprawuje w życiu osoby uzależnionej uzależnienie
  • nauczy innych sposobów funkcjonowania/radzenia sobie z trudnościami zamiast używek

….. to wniosek staje się oczywisty –  kompetencje, aby pomagać osobom uzależnionym w uporaniu się z mechanizmem uzależnienia ma osoba posiadająca kompetencje w pomocy psychologicznej – psychoterapeuta, psycholog, specjalista terapii uzależnień, psychiatra – zakładając że takowe posiada ze względu na wykształcenie.

Czytaj dalej

Refleksje klientki

     Myślałam dziś o tym, dlaczego nie pisałam do Ciebie SMS-ów, dlaczego przestałam. Odpowiedź przyszła przed chwilą, po kolędzie, podczas której spotkałam księdza niemającego kontaktu z sobą. Ksiądz powtarzając w kółko „ale ja nie oceniam, ja tylko pytam” według mnie właśnie mnie ocenił, ocenił źle. Odczułam to bardzo, miałam łzy w oczach, choć byłam świadoma, co się rozgrywa. A właściwie nie powiedziałam nic złego, bo cóż można powiedzieć podczas dwóch minut kolędy?
Powiedziałam, że bardzo mi się pogorszyło po jego wizycie. Zrzucił to pewnie na karb „poruszonego we mnie sumienia”. Nie odpowiedziałam na jego pożegnanie. Dałam kopertę i zamknęłam drzwi.

     Długo płakałam. Ale nie miałam odruchu podzielenia się swoim smutkiem, lękiem przed potępieniem, żalem. Zauważyłam, że tego już nie mam. Przestałam mówić. Zauważyłam to już wcześniej, ale teraz mam pewność. Zanikła we mnie potrzeba dzielenia się, nawet w sytuacji bardzo trudnej emocjonalnie. Mówię coraz mniej i tylko to, co trzeba. Mówienie mnie męczy, jest dla mnie wysiłkiem. Nie czuję też, że ma sens. Rzeczy, sytuacje i ludzie stają mi się obojętni. Dziś popłakałam się po kolędzie, ale też za bardzo nie czuję potrzeby rozmawiania o tym. Bo jaki w tym sens? Pewnie jakiś jest, ale ja go nie widzę. Uczuciem, które towarzyszy mi ostatnio coraz częściej jest obojętność. I
zastanawiam się, czy spełnia ona teraz funkcję lęku, którego już nie mam? Czy go zastępuje? I co tam jest we mnie, że boję się do tego dotrzeć stawiając sobie zapory w postaci lęku czy też obojętności. Może jest to prawda o mnie, której nie chcę zobaczyć. A może prawda o rodzicach, której jeszcze bardziej nie chcę zobaczyć. A może jakiś oskarżający żal, którego nie jestem w stanie poprawnie odczuć i wypowiedzieć. Przeżyłam tyle strat, tyle lęku, ograniczeń, niepewności, niebezpieczeństw i braków. A może jest to złość, której nie umiem w sobie odkryć i zaakceptować, że jest jednym z podstawowych uczuć, by przeżyć.

Zmartwiłam się, że było Ci smutno, że nie pisałam. Chciałam Ci wytłumaczyć.


 

LISTOPAD – REFLEKSJE OSOBISTE KLIENTKI

     Co roku oglądam „Znachora”. To smutny, listopadowy film. I zawsze na nim płaczę, dostaję niemal spazmów. Również wczoraj tak było. Ale wczoraj mój płacz jakby oderwał się trochę od wydarzeń z filmu i stał się moim osobistym płaczem, płaczem nad wydarzeniami z mojego życia. Płakałam o tęsknocie, o opuszczeniu, o braku czułości i ważności, o niezauważaniu. O tym, że nikt do mnie nie mówił „gołąbeczko moja”, że tata tak do mnie nie mówił, że nikt nigdy się dla mnie nie naraził i nie ryzykował.
Nikt mnie nie widział. Grzeczne, niewidzialne dziecko, które jest na świecie nie dla siebie, nie dla świata, lecz dla swoich rodziców – by ich słuchać i im służyć. Dziecko z domu dziecka wie i czuje, że jest niechciane. Ja swoje uczucia odkryłam dopiero koło czterdziestki. Dowiedziałam się, co się działo i co w wyniku tego stało się ze mną. Jest bardzo trudno w tym wieku uczyć się chcieć być, a już ponad moje siły jest uwierzyć, że ktoś mógłby chcieć, żebym istniała.

> Znachor był lekarzem, który stracił pamięć. Pamięć nie wracała przez 15 lat. Spotkanie z córką (nie wiedział, że to córka) obudziło w nim tak silne uczucia, że pamięć zaczęła wracać. Uczucia mają siłę i są po coś Nam dane. Są niezależne, niepodległe. Jestem dumna z moich uczuć, że po kilkudziesięciu lat ukrywania się i mojego ich negowania, wyszły i są. Są i tak ma być.

> Nauczenie się tego, że mam prawo, że ktoś mnie może pokochać jest trudne. Trochę to jest jak z oddychaniem. Jeśli nie masz z tym problemów to nie pamiętasz, że oddychasz. Jeśli twoje oddychanie choruje, to lękasz się i ciągle szukasz powietrza.


Agnieszka.

 

 


Aleksandra Replin
Psychoterapeuta i Trener  EAGT i ECP
Superwizor EAGT
Specjalista Terapii Uzależnień
www.terapii-gestalt.eu
503 77 90 77